Od dawna chciałam uszyć kostkę sensoryczną z dodatkami w postaci gryzaków, jednak wciąż nie mogłam się zmobilizowć, żeby tych gryzaków poszukać, a wiadomo, same nie przyjdą ;) Choć może przyjdą......pierwszą taką kostkę uszyłam dla mojego najmłodszego Synka i gryzaki pochodziły z odzysku, czyli były po jakiś starych zabawkach naszych Starszaków. Szyjąc teraz kolejne kostki musiałam w końcu odpalić komputer i poszukać fajnych gryzaków. Niestety nie było zbyt dużego wyboru, ale te, które kupiłam naprawdę mnie urzekły. Spełniają wymogi normy europejskiej EN 71 i są bezpieczne dla dzieci. Przyjechały pięknie zapakowane w torebkę papierową, przeszytą ozdobnym guzikiem......uwielbiam takie opakowania :).
Jak zawsze, do uszycia tych kostek użyłam najwyższej jakości produktów, czyli oryginalnych materiałów minky (gramatura 400 g/m2), kolorowe tkaniny sprowadzane prosto z USA od znanych designerów oraz mocnych takiemek, głównie rypsowych.
Jedna ze ścian kostki jest szeleszcząca, a w środku znajduje się stukająca niespodzianka, dzięki czemu do maluszka trafia jeszcze więcej nowych bodźców.
A o to kostka mojego Synka, trochę już wyslużona, ale nadal trzyma się dobrze :)
środa, 15 marca 2017
wtorek, 28 lutego 2017
Chmurka z minky
Ponad rok temu zostałam poproszona o uszycie czegoś nad łóżeczko dziecięce. Miało być kolorowe i dość duże, tak żeby wypełniło sporo wolnego miejsca w kąciku niemowlęcym. Od razu pomyślałam o chmurce z kolorowymi kropelkami. Tradycyjnie już, całość chciałam uszyć z minky ;). Gdy wszytko co sobie wymyśliłam, zostało zrealizowane, a chmurka nie zdążyła jeszcze trafić do nowej właścicielki, z uszytą chmurką przyłapała mnie moja trzyletnia wówczas Córeczka.........dialog był następujący:
K.: Jaka piękna! To dla mnie?
Ja: yyyyyyy......tak (w planach miałam już kolejne rzeczy do uszycia, czyli druga chmurka = zarwane noce)
K.: :) :) :)
W taki oto sposób pierwsza chmurka była jednak dla mojej Córki, ale szybko musiała powstać kolejna. Teraz chmurka cieszy oczka mojego najmłodszego Synka, który uwielbia ciągnąć kropelki, próbuje je też zjadać ;). Chmurka razem z kropelkami ma około 100 cm długości i 48 cm szerokości, a wypełniona jest antyalergiczną kulką silikonową.
K.: Jaka piękna! To dla mnie?
Ja: yyyyyyy......tak (w planach miałam już kolejne rzeczy do uszycia, czyli druga chmurka = zarwane noce)
K.: :) :) :)
W taki oto sposób pierwsza chmurka była jednak dla mojej Córki, ale szybko musiała powstać kolejna. Teraz chmurka cieszy oczka mojego najmłodszego Synka, który uwielbia ciągnąć kropelki, próbuje je też zjadać ;). Chmurka razem z kropelkami ma około 100 cm długości i 48 cm szerokości, a wypełniona jest antyalergiczną kulką silikonową.
niedziela, 20 listopada 2016
Literki - imiona chłopców
Szycie i wypełnianie literek stało się dla mnie czymś tak niemal codziennym, że mogę to chyba robić nawet z zamkniętymi oczami ;). Raczej nie jestem w stanie policzyć ile ich już powstało, nie wszystkie udało mi się też uwiecznić na zdjęciach, mam jednak nadzieję, że wszystkie cieszą oczy tych małych i dużych :). Dziś pokażę Wam kolejną ich część.
- Bruno
środa, 20 lipca 2016
Kocyk dla mojego Synka :)
Ale zrobiłam sobie przerwę!;) A to wszystko za sprawą małego Kubusia, który postanowił dołączyć do naszej Rodzinki! :) :) :)
We wcześniejszych postach pisałam czasem, że mam pewne "ograniczenie" i że nie zawsze mogłam szyć tyle ile bym chciała. Właśnie to On był temu wszystkiemu "winien", choć tak naprawdę był baaaaardzo wyczekiwany i mimo, że troszkę kazał na siebie czekać, to oczywiście żadnej winy nie ponosi. Dokładnie w dzień, w którym pisałam ostatniego posta Kubuś postanowił się urodzić i na pewien czas skupić na sobie niemal całą moją uwagę. W międzyczasie udało mi się uszyć kilka rzeczy, jednak zupełnie nie umiałam powrócić do pisania. Mam nadzieję, że teraz się to zmieni i dalej będę mogła chwalić się moimi uszytkami ;)
A oto rzeczy, które udało mi się przygotować dla naszego Synka.
Kocyk pomagała mi uszyć moja Mama.......no dobra, uszyła go niemal w 100 % ;).
We wcześniejszych postach pisałam czasem, że mam pewne "ograniczenie" i że nie zawsze mogłam szyć tyle ile bym chciała. Właśnie to On był temu wszystkiemu "winien", choć tak naprawdę był baaaaardzo wyczekiwany i mimo, że troszkę kazał na siebie czekać, to oczywiście żadnej winy nie ponosi. Dokładnie w dzień, w którym pisałam ostatniego posta Kubuś postanowił się urodzić i na pewien czas skupić na sobie niemal całą moją uwagę. W międzyczasie udało mi się uszyć kilka rzeczy, jednak zupełnie nie umiałam powrócić do pisania. Mam nadzieję, że teraz się to zmieni i dalej będę mogła chwalić się moimi uszytkami ;)
A oto rzeczy, które udało mi się przygotować dla naszego Synka.
Kocyk pomagała mi uszyć moja Mama.......no dobra, uszyła go niemal w 100 % ;).
środa, 16 marca 2016
Tipi
W grudniu pisałam, że planuję sama (ponownie) zrobić prezent gwiazdkowy dla naszych dzieci. Nie podawałam wtedy szczegółów, ponieważ nie wiedziałam, czy na pewno mi się uda to zrealizować. Na szczęście się udało i dziś chcę Wam pokazać moje pierwsze tipi! :)
Moja Córeczka od pewnego czasu zaczęła robić sobie za fotelem w salonie bazę.......zanosiła tam przeróżne rzeczy i lubiła w takim zagraconym kąciku po prostu siedzieć przeglądając książeczki. Chyba właśnie głównie to skłoniło mnie do pomysłu z tipi, których reklamy jakoś przed świętami Bożego Narodzenia "atakowały" mnie niemal z każdej strony. Oczywiście kupno gotowego nie wchodziło w grę, moja "duma" zwyczajnie by mi na to nie pozwoliła ;). Więcej czasu to planowałam i o tym myślałam, niż szyłam, ale rzutem na taśmę, w noc przed Wigilią skończyłam mój prezent :).
Na całość potrzebowałam 4 mb materiału w czarne zygzaki oraz 2 mb materiału w szare zygzaki, który znajduje się na podłodze tipi i na wejściu od wewnętrznej strony. Szyjąc to tipi nie korzystałam z jakiegoś gotowego tutorialu, ułożyłam sobie w głowie mniej więcej jak ma to wyglądać i zaczęłam ciąć trójkąty. Przy tym zadaniu jednak pamiętałam o dekatyzacji materiału, co przedłużyło moją pracę o cały dzień, ale wolałam mieć pewność, że po pierwszym praniu tipi nadal będzie jakoś wyglądać ;).
W zestawie uszyłam także kilka poduszek i to właśnie dwie z nich znalazły się pod choinką (nie byłam w stanie włożyć pod nią ponad 2 metrowe kije, więc reszta prezentu czekała w innym miejscu), dlatego potem, gdy nasze dzieci były pytane co otrzymały od Gwiazdora, to zupełnie szczerze i z dużą radością mówiły, że poduszki......co raczej wywoływało zdziwienie u pytających je osób ;).
Moja Córeczka od pewnego czasu zaczęła robić sobie za fotelem w salonie bazę.......zanosiła tam przeróżne rzeczy i lubiła w takim zagraconym kąciku po prostu siedzieć przeglądając książeczki. Chyba właśnie głównie to skłoniło mnie do pomysłu z tipi, których reklamy jakoś przed świętami Bożego Narodzenia "atakowały" mnie niemal z każdej strony. Oczywiście kupno gotowego nie wchodziło w grę, moja "duma" zwyczajnie by mi na to nie pozwoliła ;). Więcej czasu to planowałam i o tym myślałam, niż szyłam, ale rzutem na taśmę, w noc przed Wigilią skończyłam mój prezent :).
Na całość potrzebowałam 4 mb materiału w czarne zygzaki oraz 2 mb materiału w szare zygzaki, który znajduje się na podłodze tipi i na wejściu od wewnętrznej strony. Szyjąc to tipi nie korzystałam z jakiegoś gotowego tutorialu, ułożyłam sobie w głowie mniej więcej jak ma to wyglądać i zaczęłam ciąć trójkąty. Przy tym zadaniu jednak pamiętałam o dekatyzacji materiału, co przedłużyło moją pracę o cały dzień, ale wolałam mieć pewność, że po pierwszym praniu tipi nadal będzie jakoś wyglądać ;).
W zestawie uszyłam także kilka poduszek i to właśnie dwie z nich znalazły się pod choinką (nie byłam w stanie włożyć pod nią ponad 2 metrowe kije, więc reszta prezentu czekała w innym miejscu), dlatego potem, gdy nasze dzieci były pytane co otrzymały od Gwiazdora, to zupełnie szczerze i z dużą radością mówiły, że poduszki......co raczej wywoływało zdziwienie u pytających je osób ;).
piątek, 11 marca 2016
Pokrowce na kuchenne krzesła
W nowym domku mieszkamy nieco ponad trzy lata, tyle też ma większość naszych mebli, a niestety obicia krzeseł, które mamy w kuchni trochę się już zniszczyły. Nie były może z najlepszego materiału, ale troszkę mogłyby jeszcze wytrzymać, więc mój Mąż wymyślił, że mogę uszyć na nie pokrowce i będzie ok :)..........no tak, w sumie to chyba miał rację, pięć pokrowców i moje "drobne" ograniczenie, to nic takiego ;).
Tradycyjnie już plan ten musiał nabrać mocy prawnej i po kilku tygodniach upominania się przez dość wymagającego Zleceniodawcy powstały pokrowce ;).
Całość zajęła mi kilka wieczorów, a szyłam te pokrowce oczywiście na oko ;). To znaczy jedno z krzeseł miałam w pracowni i mniej więcej wykroiłam pierwszy pokrowiec. Chwilę zastanawiałam się w którą stronę mają iść paski oraz jak dołączyć boki, ale wyszło chyba lepiej niż myślałam ;). Pierwszy pokrowiec był nieco za duży (tak bywa, gdy szyje się na oko), ale po kolejnym wszyciu, poznałam odpowiednie wymiary.
Nie pomyślałam tylko o dekatyzacji materiału przed szyciem (tzn. powinnam go wyprać i wyprasować przed uszyciem pokrowców, tak aby po pierwszym wypraniu gotowe pokrowce nie zmniejszyły swojego rozmiaru ). Zwróciła mi na to uwagę dopiero moja Mama, która niedawno nas odwiedziła. Jednak właśnie je wyprałam i na szczęście wszystko jest ok.
Przy okazji kolejny raz przekonałam się, że nawet mając małe dzieci można mieć białe rzeczy w kuchni, gdyż po praniu zeszły praktycznie wszystkie odciski, które umieściły na nich nasze dzieci :).
Tradycyjnie już plan ten musiał nabrać mocy prawnej i po kilku tygodniach upominania się przez dość wymagającego Zleceniodawcy powstały pokrowce ;).
Całość zajęła mi kilka wieczorów, a szyłam te pokrowce oczywiście na oko ;). To znaczy jedno z krzeseł miałam w pracowni i mniej więcej wykroiłam pierwszy pokrowiec. Chwilę zastanawiałam się w którą stronę mają iść paski oraz jak dołączyć boki, ale wyszło chyba lepiej niż myślałam ;). Pierwszy pokrowiec był nieco za duży (tak bywa, gdy szyje się na oko), ale po kolejnym wszyciu, poznałam odpowiednie wymiary.
Nie pomyślałam tylko o dekatyzacji materiału przed szyciem (tzn. powinnam go wyprać i wyprasować przed uszyciem pokrowców, tak aby po pierwszym wypraniu gotowe pokrowce nie zmniejszyły swojego rozmiaru ). Zwróciła mi na to uwagę dopiero moja Mama, która niedawno nas odwiedziła. Jednak właśnie je wyprałam i na szczęście wszystko jest ok.
Przy okazji kolejny raz przekonałam się, że nawet mając małe dzieci można mieć białe rzeczy w kuchni, gdyż po praniu zeszły praktycznie wszystkie odciski, które umieściły na nich nasze dzieci :).
wtorek, 1 marca 2016
Przytulanki
Pani mądra sowa miała powstać już dawno, dawno temu. Miałam wiele pomysłów na nią i jak to na ogół bywa, dłużej o niej myślałam niż ją szyłam ;). Powstała ona z połączenia bawełny, filcu oraz minky. Wypełniona jest antyalergiczną kulką silikonową i każda z nich ma około (bez skrzydełek i nóżek) 15 cm szerokości i 25 cm długości.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
